Pytanie pada w pierwszej rozmowie prawie zawsze: na czym to zrobicie.
Krótka odpowiedź jest taka, że to zależy od trzech rzeczy – a żadną z nich nie jest budżet, choć wszyscy zaczynają właśnie od niego.
Odpowiedź w skrócie
Kreator – gdy strona ma głównie istnieć. Adres, oferta, telefon, mapa. Chcesz to ogarnąć sam i nie planujesz z tym nic więcej.
WordPress na dobrze dobranym motywie – gdy zamierzasz sam dodawać treści, prowadzić bloga albo za rok coś dołożyć bez przebudowy całości.
Projekt i kod od zera – gdy strona ma robić coś, czego nie robi żadna wtyczka, albo ma być wyraźnie szybsza od tego, co ma konkurencja.
Reszta tekstu tłumaczy, po czym poznać, w której z tych sytuacji naprawdę jesteś. Bo większość ludzi zakłada, że są w trzeciej, a są w drugiej.
Kreator ma sens częściej, niż przyznają agencje
Wix, Squarespace, WordPress.com. Płacisz miesięcznie, składasz stronę z gotowych bloków, o hosting i aktualizacje nie musisz pamiętać.
Znajoma prowadzi gabinet kosmetyczny. Potrzebowała adresu, cennika, godzin otwarcia i przycisku, który dzwoni. Zrobiła to sama przez weekend. Gdybyśmy wzięli ten projekt, wyszłoby ładniej i kosztowałoby dziesięć razy tyle – a jej sytuacja nie zmieniłaby się ani trochę.
Kreator kończy się w jednym konkretnym momencie: kiedy potrzebujesz czegoś, czego nie ma na liście dostępnych bloków. Wtedy nie ma obejścia. Nie dopiszesz brakującej funkcji, bo nie masz dostępu do kodu – i albo rezygnujesz z pomysłu, albo przenosisz całą stronę gdzie indziej.
Drugi problem widać dopiero po dwóch latach. Strona z kreatora zaczyna wyglądać dokładnie jak dziesięć innych w twojej branży, bo wszyscy wybrali te same trzy najpopularniejsze szablony.
WordPress na motywie – wybór, który pasuje najczęściej
Tu ludzie zwykle się krzywią, bo „motyw” brzmi jak wersja dla oszczędzających. Nie jest.
Przy dobrze dobranym motywie nie płacisz za projektowanie od zera – płacisz za dobór, dopasowanie i teksty. To zwykle trzy czwarte tego, co decyduje, czy strona sprzedaje. Reszta to detale, których klient nie zauważy, a Ty zapłacisz za nie kilka tysięcy.
WordPress ma też coś, czego kreator nie da: wychodzisz z niego, kiedy chcesz. Pliki są twoje, baza jest twoja, można to przenieść na inny serwer albo oddać innemu wykonawcy. Przy kreatorze jesteś tam, gdzie jesteś.
Zaczyna być kłopotliwy, gdy zaczyna się dokładanie. Wtyczka do formularzy, wtyczka do galerii, wtyczka do tłumaczeń, wtyczka naprawiająca to, co popsuła poprzednia. Po dwóch latach masz dwadzieścia dodatków, z których używasz sześciu, a ładują się wszystkie – i pewnego dnia aktualizacja jednego rozjeżdża układ strony w piątek po południu.
To nie jest wada WordPressa. To wada podejścia „doklejmy kolejną wtyczkę”.
Kod od zera – rzadziej, niż się wydaje
Ma sens w trzech przypadkach.
Kiedy strona ma się z czymś połączyć: z systemem rezerwacji, magazynem, programem księgowym, kalendarzem zespołu. Wtyczka albo tego nie obsłuży, albo obsłuży w połowie i będziesz dopłacał za obejścia.
Kiedy szybkość jest argumentem sprzedażowym, a nie kaprysem. Sklep z dużą liczbą produktów, strona żyjąca z reklam, gdzie sekunda ładowania przekłada się na koszt kliknięcia.
I kiedy strona ma robić coś, czego po prostu nikt jeszcze nie zapakował we wtyczkę.
Poza tymi sytuacjami kod od zera bywa kupowaniem czegoś, czego nie wykorzystasz. Dobrze zrobiona strona na WordPressie bije źle zrobioną stronę pisaną ręcznie – technologia jest dużo mniej ważna od tego, kto ją prowadzi.
Cztery pytania, które rozstrzygają
Zadaj je sobie, zanim zaczniesz zbierać oferty. Odpowiedzi ustawiają wybór skuteczniej niż jakiekolwiek porównanie technologii.
Kto będzie dodawał treści po wdrożeniu? Jeśli Ty albo ktoś z firmy – potrzebujesz panelu, który zna każdy, czyli praktycznie WordPressa. Jeśli nikt, bo strona ma być zrobiona raz i stać – panel jest zbędny i można to postawić prościej.
Co ma się wydarzyć po wejściu na stronę? Telefon, formularz, zamówienie, zapis. Jedna konkretna rzecz. Jeśli nie umiesz jej nazwać, żadna technologia tego nie naprawi – i to jest rozmowa do odbycia przed wyborem narzędzia.
Czy coś musi się z czymś połączyć? Kalendarz, magazyn, system do faktur, CRM. Każda integracja przesuwa wybór w stronę kodu. Zero integracji – motyw w zupełności wystarczy.
Ile trzeba stworzyć od zera? Masz teksty, zdjęcia i logo? Płacisz za złożenie. Nie masz nic? Największa część rachunku pójdzie na wytworzenie tego, a nie na to, na czym stoi strona. To zwykle największa różnica między dwiema ofertami na pozornie ten sam projekt.
Trzy rzeczy, które nie powinny decydować
„WordPress jest wolny.” Wolne są źle zrobione strony. Nadmuchane motywy, dwadzieścia wtyczek, nieskompresowane zdjęcia po cztery megabajty. Ten sam WordPress z rozsądnym motywem i uporządkowanymi zasobami ładuje się szybciej niż większość stron pisanych ręcznie przez kogoś, kto nie sprawdził, ile one ważą.
„Na kreatorze nie da się SEO.” Da się. Meta, nagłówki, adresy, mapa witryny – wszystko to jest w każdym poważnym kreatorze. Kończy się przy rzeczach głębszych: kontroli nad danymi strukturalnymi, wydajnością i strukturą adresów. Dla lokalnej firmy to zwykle nie ma znaczenia.
„Kod od zera jest zawsze lepszy.” Jest lepszy wtedy, gdy potrzebujesz czegoś, czego nie da się kupić gotowego. W pozostałych przypadkach kupujesz zapas, którego nie zużyjesz – a te pieniądze zrobiłyby więcej w zdjęciach albo w reklamach.
Jak my to rozstrzygamy
Nie zaczynamy od wyboru narzędzia. Zaczynamy od tego, co strona ma robić i kto będzie ją prowadził za pół roku. Narzędzie wychodzi z odpowiedzi, a nie odwrotnie – i mówimy, dlaczego akurat to.
Czasem kończy się na tym, że odradzamy sobie robotę. Jeśli masz tysiąc złotych i potrzebujesz strony na przyszły tydzień, kreator zrobi to lepiej, niż my zrobimy w tym budżecie. Wolimy to powiedzieć, niż wziąć pieniądze za coś, z czego nie będziesz zadowolony.
Jeśli nie wiesz, w której z tych sytuacji jesteś – napisz do nas. Trzydzieści minut rozmowy zwykle wystarczy, żeby to rozstrzygnąć, a rozmowa nic nie kosztuje.
